Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

Sterylizacja i kastracja psa/kota


8 odpowiedzi w tym temacie

#1 e-pazur.com

e-pazur.com

    początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 18 postów

Napisano 28 luty 2010 - 17:38

Na temat sterylizacji i kastracji zwierząt krąży wiele mitów i dziwnych poglądów.
Jedni mówią że lepiej zrobić zabieg, inni że nie, że lepiej przed pierwszą rujką inni że po, a niektórzy uważają że suka/kotka powinna przynajmniej raz mieć małe.

Piszcie czy poddawaliście swoje zwierzęta takiemu zabiegowi,
jaką lecznicę wybraliście,
oraz jakie zmiany zaszły u Waszego zwierzaka.

Dzielcie się też mitami jakie znacie na temat kastracji i sterylizacji - no i koniecznie faktami je obalającymi.
 



#2 monia3a

monia3a

    użytkownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 99 postów

Napisano 01 marzec 2010 - 11:01

Jestem jak najbardzie ZA
Mam dwa psy ( suczki ) dobermanka ma 13 lat i nie jest wysterylizowana i nigdy nie miała szczeniąt, nie dostawała również hormonów. Jest okazem zdrowia a co najważniejsze brak potomstwa nie wpłynął na jej psychikę, bo jak niektórzy twierdzą suka musi mieć szczenięta, bo inaczej robi się agresywna czy w jakiś inny sposób dziwaczeje.
Druga to suczka owczarkowata 3 letnia - wysterylizowana po dwóch cieczkach. Suka wcześniej jak tylko zbilżała się pora cieczki uciekała z podwórka przez najmniejsze dziurki. Szczeniąt nigdy nie miała. Po sterylizacji nie ucieka! od czasu sterylizacji nie zdażyło się aby zwiała czy nawet próbowała, może być otwarta brama a ona siedzi na podwórku.
Żadna z nich ne przytyła i nie zrobiła się ociężała. Mają odpowiednią ilość ruchu i dostają odpowiednią dla ich wagi porcję jedzenia ( dobka nawet więcej niż jest na opakowaniu )

Kotka najstarsza jest wysterylizowana przed pierwszą rujką i ma się całkiem dobrze, kocurek był kastrowany niedawno, ponieważ zaczynał już posikiwać w mieszkaniu. Po kastracji czasem mu się zdaża ale coraz rzadziej i mam nadzieję minie z czasem na zawsze. Ostatnia koteczka jeszcze nie jest sterylizowana, ponieważ nie zdążyłam przed pierwszą rujką. Jak tylko skończy się to pojedzie na zabieg.

Nikt mnie nigdy nie przekona, że kastracja jest bee!
Nie będę świadomie rozmnażać zwierząt póki widzę co się dzieje w schroniskach i na ulicach.

#3 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 marzec 2010 - 16:18

Ja rowniez jestem ZA
Moje dwie kotki sa po sterylce przeprowadzone po pierwszej rujce sa niewychodzace jedynie na balkon zachowuja sie spokojnie kiedy inne kicie warjuja za kawalerem moje smacznie spia lub bawia sie biggrin.gif pierwsza rujke przechodzila dosc spokojnie za to druga wariowala na maksa wiec nie wyobrazama sobie by meczyla sie tak za kazdym razem bo nie zamiezalam nigdy je rozmnazac jak to robia inni angry.gif


#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2010 - 08:10

Moja suńka wysterylizowana. Ani nie jest gruba, ani ociężała ani nie chętna do zabawy. Szczeniaków nigdy nie miała.

#5 ~o'rety~

~o'rety~
  • Goście

Napisano 04 marzec 2010 - 20:52

Mam zwierzaki od dawna. Początkowo w ogóle nie myślałam o kastracji... Niestety moja suczka zachorowała na ropomacicze. Pomimo operacji nie pożyła długo. Kiedy w moim domu pojawił się kolejny pies rodzaju żeńskiego, od razu postanowiłam, że zostanie wysterylizowana. Po zabiegu nie widziałam żadnych negatywnych zmian, raczej same pozytywy. Pomijając oczywisty fakt niebrudzenia w domu i to, że stada zakochanych amantów nie wystawały pod klatką, po prostu charakter psa złagodniał. Kiedy w domu zaczęły pojawiać się kotki, były sterylizowane od razu. Kot ocalił klejnoty tylko do czasu przeprowadzki. Gdy w nowym mieszkaniu zaczął znaczyć teren - nieco stracił na swojej męskości. I znów mogę podawać mnóstwo plusów. Jedyny minus był taki, że mój kocur był prześladowany przez inne podwórkowe, pełnojajeczne koty.

#6 e-pazur.com

e-pazur.com

    początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 18 postów

Napisano 05 marzec 2010 - 12:11

CYTAT(o'rety @ 4.03.2010, 20:52:29) <{POST_SNAPBACK}>
... Jedyny minus był taki, że mój kocur był prześladowany przez inne podwórkowe, pełnojajeczne koty.


A nasz kastracik jak zawieźliśmy go na urlop na działkę u Cioci - to wygonił z domu kocura jajecznego (w dodatku Pana domu) wink.gif
Pewnie każdy kot inaczej ma...

Po kastracji wcale nie stracił temperamentu, zrobiliśmy to zanim zaczął znaczyć teren i nigdy nam nie nabrudził! Jest czyściochem niesamowitym. Jedyne co, to tłuszczyk mu się pojawił na brzuszku (mimo odpowiedniej karmy) - i musimy zapewniać mu ruch i odpowiednią ilość jedzenia bo ma skłonności do tycia.

Kastracja jest ok, bez stresu mogły przebywać u nas kotki, oraz on mógł wychodzić, i co najważniejsze - nikt nie przyjdzie i alimentów nie będzie żądał



 



#7 ~Warmagny~

~Warmagny~
  • Goście

Napisano 20 marzec 2014 - 19:14

Całą prawdę o kastracji na pewno przeczytasz na forum tematycznym. Znasz mojpies.com?

Przejrzyj, a dowiesz się wszystkiego.



#8 sylwester

sylwester

    absolutnie początkujący

  • Użytkownicy
  • 8 postów

Napisano 01 sierpień 2014 - 10:21

To, że zwierzak musi mieć przynajmniej raz małe jest zwykłym mitem - pytałem znajomego weterynarza. My wykastrowaliśmy kota, bo zaczął posikiwać w domu. Wiadomo - zapach niezbyt przyjemny, pozbywaliśmy się go bardzo długo. Po kastracji wszystko jest w porządku. Nie zmienił się charakter kota, zawsze lubił sobie pospać i dobrze zjeść :D Trudno mi więc ocenić, czy po zabiegu zrobił się bardziej ospały.



#9 ~Tadeusz~

~Tadeusz~
  • Goście

Napisano 18 marzec 2019 - 19:10

MÓJ KOMENTARZ BĘDZIE CHYBA NIE NA TEMAT, ALE UWAŻAM, ŻE POWINIEN SIĘ ZNALEŹĆ W INTERNECIE I TO NA NAJBARDZIEJ POCZYTNYCH STRONACH O WETERYNARI.
WETERYNARIA W DZIEDZINIE PROKREACJI KOTÓW I PSÓW DOMOWYCH JEST CHORA! - KTO NIE CHCE, NIECH NIE CZYTA DALEJ.
MÓJ KOT, KOCUR, JAK TO KOCUR, SEZONAMI WYCHODZIŁ NA 2-3 DNI. W WIĘKSZOŚCI JEDNAK PRZEBYWAŁ W DOMU.
OSTATNIO PO 3 DNIACH NA "ZALOTACH" WRÓCIŁ POSTRZELONY WIATRÓWKĄ 2 RAZY I POTRĄCONY PRZEZ SAMOCHÓD. PO PRZEŚWIETLENIU WETERYNARZ STWIERDZIŁ ZŁAMANIE BIODRA. ZALECIŁ UŚPIENIE (O ZGROZO), OSKARŻYŁ MNIE O NIEWYKASTROWANIE I NA MNIE ZRUCIŁ CAŁĄ WINĘ, A PODSUMOWUJĄC STWIERDZIŁ, ŻE LEPIEJ, JAKBY KOT NIE PRZEŻYŁ TEGO WYPADKU.
UWAŻAM, ŻE TO WETERYNARZE SĄ WINNI STRZELANIU I PRZEŚLADOWANIU KOCURÓW, GDYŻ W CAŁEJ POLSCE STWORZYLI POTWORNĄ NAGONKĘ NA ICH WŁAŚCICIELI, TAK ŻE CI UWAŻAJĄ POSIADANIE KOCIEGO POTOMSTWA ZA NAJWIĘKSZY PROBLEM SPOŁECZNY, KTÓREGO JEDYNYM ROZWIĄZANIEM JEST KASTRACJA I STERYLIZACJA. WETERYNARZE SAMI SIEBIE OKŁAMUJĄ, ŁAMIĄC LEKARSKĄ ZASADĘ "primum non nocere" I KALECZĄC ZDROWE I SILNE OSOBNIKI, CZĘSTO TRAKTOWANE JAKO CZŁONKOWIE RODZIN. SĄ WINNI PRZEŚLADOWANIU I OKALECZANIU ZWIERZĄT DOMOWYCH, DLATEGO NIE ZAPRZESTANĘ WYTYKAĆ I PIĘTNOWAĆ TYCH BEZMYŚLNYCH PRAKTYK I ZACHWALAĆ NATURALNE ROZMNAŻANIE I OD WIEKÓW STOSOWANE DELIKATNE I ŁAGODNE, PEŁNE LUDZKIEGO SZACUNKU DO ZWIERZĄT LIKWIDOWANIE, SELEKCJONOWANIE I UNICESTWIANIE NADMIERNEGO ZWIERZĘCEGO POTOMSTWA.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych