Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


76 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~TU HISTORIA PUKA~

~TU HISTORIA PUKA~
  • Goście

Napisano 20 wrzesień 2009 - 12:40

TAKI LOS POLAKOM ZGOTOWALI UKRAIŃCY NA WOŁYNIU. NIE POTRAFIĄ ZA TO PRZEPROSIĆ. MAŁO KTO WSPOMINA, ŻE RZEZIE NA MNIEJSZĄ SKALĘ DLA LUDNOOŚCI POLSKIEJ SPRAWIALI TAKŻE BIAŁORUSINI I LITWINI.

#2 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 wrzesień 2009 - 13:52

CYTAT(TU HISTORIA PUKA @ 20.09.2009, 13:40:36) <{POST_SNAPBACK}>
TAKI LOS POLAKOM ZGOTOWALI UKRAIŃCY NA WOŁYNIU. NIE POTRAFIĄ ZA TO PRZEPROSIĆ. MAŁO KTO WSPOMINA, ŻE RZEZIE NA MNIEJSZĄ SKALĘ DLA LUDNOOŚCI POLSKIEJ SPRAWIALI TAKŻE BIAŁORUSINI I LITWINI.



Czyżby greko-katoliki zafundowali ten straszny los rzymskim-katolikom ? o przyczynach nic nie wspomina się ? o morderstwach wykonanych przez naszych rodaków też nie napisano ?, a w ogóle to Wołyń jest niepoprawny politycznie, więc cicho sza. Teraz na poprawny politycznie jest Katyń. Ludzie ludziom zgotowali to sobie. Żal.

#3 ~KOLA~

~KOLA~
  • Goście

Napisano 20 wrzesień 2009 - 18:02

katoliki czy c\wiecie że:
28 stycznia 1946 żołnierze kpt. Rajsa dotarli do wsi Łozice, gdzie postanowili odpocząć. Natknęli się tam na grupę około 40 furmanów ze wsi Orla, którzy jechali do Puszczy Białowieskiej po drewno. Po selekcji, uwolniono chłopów z najgorszymi zaprzęgami. Pozostali pełnić mieli rolę transportu oddziału. Przestraszeni chłopi nie protestowali, gdy pod eskortą nakazano im wyruszyć w kierunku Hajnówki. W drodze ?Bury? uwolnił wszystkich furmanów narodowości polskiej, zaś narodowości białoruskiej nakazał rozstrzelać. W Hajnówce żołnierze "Burego" złapali i rozbroili milicjanta oraz trzynastu oficerów Armii Czerwonej (w tym 1 podpułkownik), dwaj żołnierze radzieccy zostali zabici a dwaj ranni. Oddział szybko opuścił Hajnówkę i skierował się w okolice Bielska Podlaskiego. Następnego dnia zaatakowane zostały wsie Zaleszany i Wólka Wygonowska, gdzie rozstrzelano 16 osób, w tym kobiety i dzieci. Dnia 30 stycznia 1946 r. w lesie koło wsi Puchały Stare rozstrzelano 31 furmanów (1 przeżył). W dniu 2 lutego oddział "Burego" spalił wsie Zanie, zabijając 24 osoby, i Szpaki (9 osócool.gif[2], zabijając także kobiety i dzieci. Według niektórych opinii czystki etniczne Bury przeprowadzał za cichą zgodą lokalnych władz PPR, które liczyły na skutek w postaci masowego exodusu Białorusinów[3].

III Wileńska Brygada NZW została rozproszona i częściowo rozbita przez KBW 30 kwietnia 1946. W listopadzie tego roku kpt. Rajs otrzymał urlop organizacyjny i wyjechał najpierw do Elbląga, a w marcu 1947 do Karpacza, gdzie jego podwładny z okresu wileńskiego załatwił mu pracę w urzędzie gminy. Po kilku miesiącach kupił pralnię, którą prowadził wraz z żoną. W dniu 17 listopada 1948 został aresztowany przez UB. W śledztwie podał miejsce pobytu swojego zastępcy, ppor K. Chmielowskiego "Rekina", oskarżając go również niezgodnie z prawdą o dokonanie pacyfikacji wsi białoruskich i rozstrzelanie funkcjonariuszy UBP i MO pod Brzozowem. Na pokazowym procesie w białostockim kinie "Ton" został skazany w dniu 1 października 1949 na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1950 w Białymstoku. Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowa

#4 ~KOLA~

~KOLA~
  • Goście

Napisano 20 wrzesień 2009 - 18:19

CYTAT(TU HISTORIA PUKA @ 20.09.2009, 13:40:36) <{POST_SNAPBACK}>
TAKI LOS POLAKOM ZGOTOWALI UKRAIŃCY NA WOŁYNIU. NIE POTRAFIĄ ZA TO PRZEPROSIĆ. MAŁO KTO WSPOMINA, ŻE RZEZIE NA MNIEJSZĄ SKALĘ DLA LUDNOOŚCI POLSKIEJ SPRAWIALI TAKŻE BIAŁORUSINI I LITWINI.

Polski Osama Bin Laden
W ostatnim okresie życia Andrzej Bobola pracował jako misjonarz na Polesiu. Był jednym z głównych propagatorów unii brzeskiej. Prawosławni nazywali go duszochwatem.
"Martyrologium Rzymskie" o śmierci Andrzeja Boboli zamieszcza lakoniczną notkę: "W Janowie koło Pińska, na Polesiu, św. Andrzej Bobola, kapłan Towarzystwa Jezusowego. Wycierpiawszy od schizmatyków różne rodzaje tortur zdobył chwalebną palmę męczeńską (1657)".
zapozna się z fragmentem mowy posła wołyńskiego Wawrzyńca Drzewińskiego na Sejmie Rzeczpospolitej w 1620 r. Poseł mówił o skutkach unii brzeskiej, którą tak propagował przyszły patron Andrzej Bobola: - Cerkwie zamknięte, dobra cerkiewne rozebrane, w monasterach nie ma mnichów, dzieci umierają bez chrztu, zmarłych chowają bez pogrzebu jak padlinę, mężczyźni z żonami żyją bez błogosławieńtwa, naród umiera bez spowiedzi. To się dzieje w Mohylewie, Orszy, Mińsku. We Lwowie nieunita nie może być przyjęty do cechu, nie może iść ze Świętymi Darami do chorego. W Wilnie ciało prawosławnego z miasta można wywozić tylko przez bramę, którą wywozi się różne nieczystości...
Wołał bez skutku.
Andrzej Bobola i jego towarzysze z Towarzystwa Jezusowego, przy poparciu potężnej władzy państwowej dyskryminującej inaczej wierzących, łowili dusze.
alleluja .

#5 ~KOLA~

~KOLA~
  • Goście

Napisano 20 wrzesień 2009 - 18:40

CYTAT(TU HISTORIA PUKA @ 20.09.2009, 13:40:36) <{POST_SNAPBACK}>
TAKI LOS POLAKOM ZGOTOWALI UKRAIŃCY NA WOŁYNIU. NIE POTRAFIĄ ZA TO PRZEPROSIĆ. MAŁO KTO WSPOMINA, ŻE RZEZIE NA MNIEJSZĄ SKALĘ DLA LUDNOOŚCI POLSKIEJ SPRAWIALI TAKŻE BIAŁORUSINI I LITWINI.

W 1630 r. został skierowany do Bobrujska nad Berezyną. W tym czasie miasto to zamieszkiwane było przez ok. 30 tys. ludzi. W mieście były dwie cerkwie prawosławne i ani jednego kościoła. Piotr Tryzna, wojewoda parnawski, starał się zmienić ten stan. Wzniósł kościół parafialny i sprowadził do miasta jezuitów. Pierwszym superiorem został o. Andrzej Bobola.
Dzięki jego staraniom i zabiegom nowa fundacja wojewody zyskała wsparcie króla Władysława IV i jego małżonki Cecylii Renaty. Po trzech latach trudnej pracy w Bobrujsku o. Andrzej złożył urząd superiora i na polecenie przełożonych udał się do Połocka, gdzie kierował Sodalicją Mariańską. W 1636 r. powierzono mu urząd kaznodziei w Warszawie. Po roku wrócił do Połocka jako kaznodzieja i prefekt miejscowego kolegium. Lata 1638 - 1642 spędził w Łomży, gdzie pełni funkcje doradcy rektora kolegium, kaznodziei i wreszcie dyrektora, istniejącej przy kolegium, szkoły humanistycznej i retoryki. Po opuszczeniu Łomży spędził ok. pół roku w Wilnie, skąd został skierowany do kolegium jezuickiego w Pińsku. Pełnił tam obowiązki kaznodziei, kierownika nauk i moderatora Sodalicji Mariańskiej ziemian z Pińszczyzny. W 1646 r., prawdopodobnie z powodu złego stanu zdrowia, został przeniesiony ponownie do Wilna, gdzie przez następne sześć lat, w domu profosów przy kościele św. Kazimierza, był doradcą prepozytów, głosił kazania i wykłady z Pisma św. oraz kierował Sodalicją Mariańską mieszczan.
W międzyczasie wybuchło powstanie Chmielnickiego. Wśród licznych powodów bratobójczych walk znalazł się również silny konflikt między trzema, panującymi na kresach wyznaniami: katolicyzmem, grekokatolicyzmem (powstałym stosunkowo niedawno, w wyniku zawarcia unii brzeskiej) i prawosławiem. Kościół prawosławny nie mogąc ścierpieć, że tak wielu jego wiernych nawracało się na katolicyzm lub grekokatolicyzm, wezwał na pomoc Kozaków, którzy chętnie wpisali na swe sztandary obronę prawosławia. Kozacy zaczęli podburzać ludność ruską i wywoływać nienawiść do katolików, a szczególnie do jezuitów. Mordowali ze szczególnym okrucieństwem duchowieństwo unickie i łacińskie oraz Żydów. Już wcześniej, 12 listopada 1633 r., na tle religijnej nienawiści, zamordowano w Witebsku arcybiskupa połockiego, obrońcę i krzewiciela unii, św. Jozafata Kuncewicza.
W czasie powstania Chmielnickiego fala prześladowań kozackich objęła także Wołyń i Polesie. Najbardziej ucierpiał powiat piński. Kozacy zdobyli i obrabowali Pińsk, a ludność wymordowali. Po ugodzie białocerkiewnej w 1651r. nastąpiły jednak dla Pińska spokojniejsze czasy.

Latem 1652r. o. Andrzej Bobola przybył po ponownie do Pińska. Pełnił tam obowiązki kaznodziei i misjonarza. Jego praca misyjna obejmowała tereny od Pińska do Janowa Poleskiego. W licznych wsiach i miasteczkach prawosławnych głosił kazania, nauczał katechizmu i zasad wiary katolickiej, udzielał sakramentów. Z powodu misjonarskich sukcesów szybko stał się głównym przeciwnikiem miejscowego kleru prawosławnego. Wrogie nastawienie przeszło w nienawiść, gdy o. Andrzejowi udało się doprowadzić do przejścia na katolicyzm dwóch wsi prawosławnych: Bałandycz i Udrożyna. Zyskał wówczas wśród katolików miano "łowcy dusz" i "apostoła Pińszczyzny", zaś wśród prawosławnych "duszochwata".
W pierwszej połowie maja 1657r. poczęły znów na Polesiu grasować watahy Kozaków. Ojciec Bobola i jego towarzysz, ks. Szymon Maffon opuścili Pińsk, żeby schronić się w spokojniejszej okolicy. Ks. Maffon udał się do Horodca, gdzie pojmany przez Kozaków został okrutnie zamęczony.
O. Andrzej ukrywał się w tym czasie we wsi Peredił. Miejscowa czerń wskazała miejsce jego pobytu Kozakom. Ci, pojmali go w drodze, gdy próbował po raz kolejny zmienić miejsce ukrycia. Schwytanego na miejscu odarto z odzieży i przywiązano do pala. Bito go nahajkami, by skłonić do odstępstwa od wiary. Potem ściskano mu głowę za pomocą dębowych gałązek tak, że oczy prawie wychodziły na wierzch. Jednocześnie bito go po twarzy tak mocno, że wybito mu kilka zębów. Potem wyrywano mu paznokcie z palców, pocięto nożami skórę na rękach i zrywano ją. Całą odpowiedzią Andrzeja na to wszystko była cicha modlitwa.
Kiedy te tortury nie skłoniły Andrzeja Boboli do odstępstwa od wiary, odwiązano go od słupa, przywiązano do dwóch koni i pognano uderzeniami i kłuciem szablą w plecy do Janowa. Kiedy postawiono go przed kozacką starszyzną, na wszystkie drwiny odpowiadał wyznaniem wiary i wzywaniem katów do nawrócenia. W odpowiedzi Kozacy ranili go szablą w palce i w nogę. Jeden z katów końcem szabli wykłuł mu oko.
Pomyśleli jednak Kozacy, że publiczne męczeństwo może wzbudzić litość, dlatego zawlekli Andrzeja do stojącej na placu rzeźni. Kiedy i tam odmówił wyrzeczenia się wiary, zaczęli przykładać ogień do jego boków. Wbijali mu drzazgi pod paznokcie, nożem ściągnęli skórę z dłoni i naigrawając się z tonsury, wycięli także płat skóry na głowie. Parodiując ornat, nacięli na plecach skórę na kształt ornatu i zdarli ją, zasypując ranę sieczką i plewami orkiszu.
Św. Andrzej cały czas modlił się, co podniecało katów do dalszych męczarni. Obdarli mu ze skóry dolną część tułowia i poranili, obcięli nos, uszy i wargi. Od tyłu szyi wywiercili otwór i przez ten otwór wyrwali język. Potem rzeźniczym szydłem poranili mu lewy bok. Ale św. Andrzej ciągle jeszcze żył. Wtedy oprawcy zawiesili go u powały za nogi, by nasycić się widokiem jego cierpienia. Straszliwe katusze trwały dwie godziny. Wreszcie znudzeni Kozacy skrócili je podwójnym cięciem szablą w szyję. Stało się to o godzinie trzeciej po południu 16 maja 1657r. Tymczasem do Kozaków dotarły wieści o zbliżających się polskich oddziałach. Porzuciwszy ciało męczennika w rzeźni uciekli z miasta.

#6 ~GOŚĆ~

~GOŚĆ~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 07:06

KOLA nie podniecaj się to i tak to już niczego nie zmieni, stalina już niet, nkwd toże niet, spakojna, jak chcesz to mogę tobie przypomnieć jakich zbrodni dopuszczali się białorusini i ukraińcy wobec Polaków,



#7 ~KOLA~

~KOLA~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 07:48

CYTAT(GOŚĆ @ 21.09.2009, 08:06:17) <{POST_SNAPBACK}>
KOLA nie podniecaj się to i tak to już niczego nie zmieni, stalina już niet, nkwd toże niet, spakojna, jak chcesz to mogę tobie przypomnieć jakich zbrodni dopuszczali się białorusini i ukraińcy wobec Polaków,

Może jeszcze napiszesz że Jaruzelski,Dzierżyński,Bierut itd.byli białorusinami wszyscy trzej byli katolikami i ministrantami.
Dzierżyński Polak katolik szef NKWD darował życie tym co umieli na pamięć Ojcze nasz

#8 ~~qwerty~~

~~qwerty~~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 08:25

CYTAT(KOLA @ 20.09.2009, 19:02:40) <{POST_SNAPBACK}>
pier***one katoliki czy c\wiecie że:
28 stycznia 1946 żołnierze kpt. Rajsa dotarli do wsi Łozice, gdzie postanowili odpocząć. Natknęli się tam na grupę około 40 furmanów ze wsi Orla, którzy jechali do Puszczy Białowieskiej po drewno. Po selekcji, uwolniono chłopów z najgorszymi zaprzęgami. Pozostali pełnić mieli rolę transportu oddziału. Przestraszeni chłopi nie protestowali, gdy pod eskortą nakazano im wyruszyć w kierunku Hajnówki. W drodze „Bury” uwolnił wszystkich furmanów narodowości polskiej, zaś narodowości białoruskiej nakazał rozstrzelać. W Hajnówce żołnierze "Burego" złapali i rozbroili milicjanta oraz trzynastu oficerów Armii Czerwonej (w tym 1 podpułkownik), dwaj żołnierze radzieccy zostali zabici a dwaj ranni. Oddział szybko opuścił Hajnówkę i skierował się w okolice Bielska Podlaskiego. Następnego dnia zaatakowane zostały wsie Zaleszany i Wólka Wygonowska, gdzie rozstrzelano 16 osób, w tym kobiety i dzieci. Dnia 30 stycznia 1946 r. w lesie koło wsi Puchały Stare rozstrzelano 31 furmanów (1 przeżył). W dniu 2 lutego oddział "Burego" spalił wsie Zanie, zabijając 24 osoby, i Szpaki (9 osócool.gif[2], zabijając także kobiety i dzieci. Według niektórych opinii czystki etniczne Bury przeprowadzał za cichą zgodą lokalnych władz PPR, które liczyły na skutek w postaci masowego exodusu Białorusinów[3].

III Wileńska Brygada NZW została rozproszona i częściowo rozbita przez KBW 30 kwietnia 1946. W listopadzie tego roku kpt. Rajs otrzymał urlop organizacyjny i wyjechał najpierw do Elbląga, a w marcu 1947 do Karpacza, gdzie jego podwładny z okresu wileńskiego załatwił mu pracę w urzędzie gminy. Po kilku miesiącach kupił pralnię, którą prowadził wraz z żoną. W dniu 17 listopada 1948 został aresztowany przez UB. W śledztwie podał miejsce pobytu swojego zastępcy, ppor K. Chmielowskiego "Rekina", oskarżając go również niezgodnie z prawdą o dokonanie pacyfikacji wsi białoruskich i rozstrzelanie funkcjonariuszy UBP i MO pod Brzozowem. Na pokazowym procesie w białostockim kinie "Ton" został skazany w dniu 1 października 1949 na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1950 w Białymstoku. Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowa



Sam dobrze wiesz że jak weszli sowieci w 1939r. to w pierwszej kolejności udawali przyjaciół ukraińców, białorusinów i litwinów że ich wyzwalają z polskiej niewoli ale w zamian za informacje gdzie te lachy sie urywają. To że były donosy i wywózki na Syberię to ty juz zapomniałeś. Ale to że polacy sami się przyczynili do takiego stanu swoją polityką przed wojną to też jest prawda. Bo traktowali ludność miejscową z pogardą i wyższością tępiono też wszelkie dązenia do niepodległości. Tym łatwiej było władzy sowieckiej zdobyć informacje od ludności miejscowej jesli nie dobrowolnie to metodmi znanymi NKWD. Poza tym w historii nigdy nie doszło do jakichkolwiek aktów przemocy ze strony ludności białoruskiej. Tak więc nie bronię ww zbrodni. Ale fakt faktem że wyrządzono sobie obopólnie wiele krzywd i to tkwi.

Choc nie mogę pojąć jak my tu wszyscy razem z uśmiechem wybaczamy SS-manom po 100 kroć większe zbrodnie, a sobie już nie. Może dlatego że dla nas niemcy są kimś komu zawsze należy wybaczyć i nie wypada nic im wypominać.

#9 ~KOLA~

~KOLA~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 11:01

CYTAT(~qwerty~ @ 21.09.2009, 09:25:32) <{POST_SNAPBACK}>
Sam dobrze wiesz że jak weszli sowieci w 1939r. to w pierwszej kolejności udawali przyjaciół ukraińców, białorusinów i litwinów że ich wyzwalają z polskiej niewoli ale w zamian za informacje gdzie te lachy sie urywają. To że były donosy i wywózki na Syberię to ty juz zapomniałeś. Ale to że polacy sami się przyczynili do takiego stanu swoją polityką przed wojną to też jest prawda. Bo traktowali ludność miejscową z pogardą i wyższością tępiono też wszelkie dązenia do niepodległości. Tym łatwiej było władzy sowieckiej zdobyć informacje od ludności miejscowej jesli nie dobrowolnie to metodmi znanymi NKWD. Poza tym w historii nigdy nie doszło do jakichkolwiek aktów przemocy ze strony ludności białoruskiej. Tak więc nie bronię ww zbrodni. Ale fakt faktem że wyrządzono sobie obopólnie wiele krzywd i to tkwi.

Choc nie mogę pojąć jak my tu wszyscy razem z uśmiechem wybaczamy SS-manom po 100 kroć większe zbrodnie, a sobie już nie. Może dlatego że dla nas niemcy są kimś komu zawsze należy wybaczyć i nie wypada nic im wypominać.

Polak i esesman niemiec dwa bratanki i do szabli i do szklanki.
Dojdzie do władzy Sztainbach Erika to wtedy durnie może zrozumieją jak ich pogoni z niemieckich ziem wypędzeni niemcy wrócą na swoje

#10 ~ff~

~ff~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 13:45

CYTAT(KOLA @ 21.09.2009, 12:01:07) <{POST_SNAPBACK}>
Polak i esesman niemiec dwa bratanki i do szabli i do szklanki.
Dojdzie do władzy Sztainbach Erika to wtedy durnie może zrozumieją jak ich pogoni z niemieckich ziem wypędzeni niemcy wrócą na swoje


Co ty pier****?? Polak i SSman dwa bratanki?? Chyba za dużo wódy pijesz i ci mózg wylasowało. To sowieci zadecydowali o granicach. Polacy nic nie mieli do gadania. Erika pogoni całą wschodnią . i nie będzie patrzyła czy ukrainiec czy białorusin czy polak.

#11 ~~GOSC~~

~~GOSC~~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2009 - 14:03

katoliki czy c\wiecie że:
28 stycznia 1946 żołnierze kpt. Rajsa dotarli do wsi Łozice, gdzie postanowili odpocząć. Natknęli się tam na grupę około 40 furmanów ze wsi Orla, którzy jechali do Puszczy Białowieskiej po drewno. Po selekcji, uwolniono chłopów z najgorszymi zaprzęgami. Pozostali pełnić mieli rolę transportu oddziału. Przestraszeni chłopi nie protestowali, gdy pod eskortą nakazano im wyruszyć w kierunku Hajnówki. W drodze ?Bury? uwolnił wszystkich furmanów narodowości polskiej, zaś narodowości białoruskiej nakazał rozstrzelać. W Hajnówce żołnierze "Burego" złapali i rozbroili milicjanta oraz trzynastu oficerów Armii Czerwonej (w tym 1 podpułkownik), dwaj żołnierze radzieccy zostali zabici a dwaj ranni. Oddział szybko opuścił Hajnówkę i skierował się w okolice Bielska Podlaskiego. Następnego dnia zaatakowane zostały wsie Zaleszany i Wólka Wygonowska, gdzie rozstrzelano 16 osób, w tym kobiety i dzieci. Dnia 30 stycznia 1946 r. w lesie koło wsi Puchały Stare rozstrzelano 31 furmanów (1 przeżył). W dniu 2 lutego oddział "Burego" spalił wsie Zanie, zabijając 24 osoby, i Szpaki (9 osócool.gif[2], zabijając także kobiety i dzieci. Według niektórych opinii czystki etniczne Bury przeprowadzał za cichą zgodą lokalnych władz PPR, które liczyły na skutek w postaci masowego exodusu Białorusinów[3].

III Wileńska Brygada NZW została rozproszona i częściowo rozbita przez KBW 30 kwietnia 1946. W listopadzie tego roku kpt. Rajs otrzymał urlop organizacyjny i wyjechał najpierw do Elbląga, a w marcu 1947 do Karpacza, gdzie jego podwładny z okresu wileńskiego załatwił mu pracę w urzędzie gminy. Po kilku miesiącach kupił pralnię, którą prowadził wraz z żoną. W dniu 17 listopada 1948 został aresztowany przez UB. W śledztwie podał miejsce pobytu swojego zastępcy, ppor K. Chmielowskiego "Rekina", oskarżając go również niezgodnie z prawdą o dokonanie pacyfikacji wsi białoruskich i rozstrzelanie funkcjonariuszy UBP i MO pod Brzozowem. Na pokazowym procesie w białostockim kinie "Ton" został skazany w dniu 1 października 1949 na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1950 w Białymstoku. Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowa

Kola czy wiesz, że:
23 września 1939 roku, na skraju wsi Buchowicze zatrzymała sie niewielka grupa oficerów Wojska Polskiego. Po kilku godzinach zaatakowali ja miejscowi chłopi - Poleszucy, podburzeni przez miejscowych komunistów. Napastnicy uzbrojeni byli w widly, lopaty i strzelby. W ataku wzial także udział sowiecki czołg. W wyniku potyczki jeden z czolgistów został zabity, a polscy oficerowie skapitulowali. Wowczas zolnierze sowieccy, rozwscieczeni utrata kolegi, rozstrzelali jencow. Ci z jencow, ktorzy choc ranni, ale przezyli egzekucje, zostali dobici lopatami przez chlopstwo, a ich zwloki odarte z odziezy. W osadach wojskowych Lerypol i Budowla w gminie Zydomla. 21 wrzesnia 1939 roku, w dzien po zajeciu tego terenu przez Armie Czerwona, do osady wojskowej Lerypol wkroczyla grupa pietnastu uzbrojonych w bron palna mezczyzn - Bialorusinow z czerwonymi opaskami na rekawach. Kolejno wyprowadzali oni z domow mezczyzn-osadnikow, aby - jak mowili - zaprowadzic ich na zebranie we wsi Kurpiki. Osadnicy nie stawiali oporu, miedzy innymi dlatego, ze znali osobiscie czlonkow bojowki zatrudniajac ich przed wojna do pracy w swoich osadniczych gospodarstwach. Tymczasem, wkrotce po opuszczeniu osady, wszyscy osadnicy w liczbie dziesieciu zostali z duzym okrucienstwem zamordowani w pobliskim lesie. Dwa dni pozniej, 23 wrzesnia 1939 roku, w okrutny sposob zamordowanych zostalo osmiu osadnikow z pobliskiej osady Budowla, ktorych "milicja" aresztowala 20 wrzesnia na polecenie zlozonego z miejscowych Bialorusinow "komitetu wiejskiego" w Obuchowie.

Możemy tak długo listować się na zbrodnie, problem jest jednak inny, dlaczego bowiem doszło do rzezi ludności Polskiej na Wołyniu ?

#12 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 wrzesień 2009 - 00:19

CYTAT(~GOSC~ @ 21.09.2009, 15:03:47) <{POST_SNAPBACK}>
Możemy tak długo listować się na zbrodnie, problem jest jednak inny, dlaczego bowiem doszło do rzezi ludności Polskiej na Wołyniu ?


Grekokatolicy wystawili rachunek za Unię Brzeską ? przejeli mentalność od rzymskich-katolików ? za osadnictwo polskie, na ich ziemiach ? kiedyś Niemcy też tak osadzali swoich kolonistów ? za nawracanie siłą w okresie międzywojennym greko-katolików na rzymski-katolicyzm ? za burzenie cerkwi greko-katolickich przez rzymskich-katolików ? itd.


#13 ~Mariusz81~

~Mariusz81~
  • Goście

Napisano 22 wrzesień 2009 - 14:22

Taka jest prawda, że Polacy, Białorusini czy Ukraińcy maja wiele na sumieniu... Każdy z tych narodów próbuje gloryfikować swoje osiągnięcia, zaś o tym co zrobili złego, jakoś cichosza. Można też zauważyć, również w tym temacie, licytowanie się tym co kto komu zrobił źle na zasadzie: "Tak? a wy wcale nie byliście lepsi..." Wiele osób żąda przeprosin od sprawców Rzezi Wołyńskiej, tylko że jest pewna zapytanie, czy ci ludzie też potrafią powiedzieć symboliczne "przepraszam" za to co np Polacy zrobili złego innym narodom? I w tej chwili pewnie u wielu Polaków pojawi się pytanie, ale coż takiego złego zrobili Polacy innym narodom? Gdyby zapytać któregoś z Polaka, jak myślicie czy byłby w stanie powiedzieć co takiego Polacy zrobili złego innym narodom? Nie, bo o tym nie pisze się w książkach od historii, więc skąd mieli by oni o tym wiedzieć. Kreuje się w nich krystalicznie czystą historię swojego narodu, gloryfikując swoj kraj i naród, a demonizując inne kraje i narody, bo miały inne sprzeczne z polskimi interesy... Wielu ma pretensje, że Rosjanie widzą historię 2 WŚ w inny sposób, niż Polacy, nie widzą nic złego w zbrodni Katyńskiej, próbując odpowiedzialność za nią zrzucić na Niemców itd itp, jednak czy sami Polacy nie robią inaczej i nie próbują wybielać swojej historii?

Wielu Polaków pewnie uważa, że "Polska" w XV czy XVI wieku była przeogromnym krajem, "od morza, do morza" Jednak to co było na wschód od Bugu, wcale nie było Polską, lecz ziemiami Ks. Litewskiego, zjednoczonymi przez Litwinów, ziemiami, które etnicznie były ruskie, do których Polacy nie mieli i nie mają żadnych praw. Ktoś napisze, że Litwini, też nie mieli do nich praw. Tak, tylko, że Litwini w odmianie do Polaków, (którzy mieli zwyczaj narzucania innym swojej kultury i religii, nie bez powodu przez wielu Białorusinów i Ukrainców do dziś dnia nazywanych pogardliwie "panami" ) przejęli kulturę ruską i zaczeli używać języka ruskiego, czy Polacy byli by do czegos takiego zdolni? Nie sądzę, a potwierdza to przykład z czasów Wielkiej Smuty w Rosji, gdzie jednym , a raczej jedynym warunkiem wyboru Władysława, syna Zygmunta IIII Wazy, na cara Rosji było przyjęcie przez niego prawosławia. Jednak katolicki dewota w osobie Zygmunta III Wazy, zabronił swojemu synowi na zgodzenie sie na taki warunek, po czym zażądał tronu moskiewskiego dla siebie, ponieważ chciał on katolickiej Rosji. Po tym jak Rosjanie nie zgodzili się z wiadomych powodów, na Zygmunta Waze jako cara, Polacy ruszyli na Moskwę i przez 2 lata okupowali Moskwę, niedługo po tym wybuchło w Rosji powstanie przeciw okupantom, a Polacy zostali wygnani z Moskwy. W ten o to sposób, przez bigoterię króla Polski, Polska i Polacy stracili to co mieli na wyciągnięcie ręki. Gdyby syn Zygmunta został carem Rosji, pewnie całą historia potoczyła się inaczej, Nie było by Potopu Szwedzkiego, Problem Turecki pewnie zostałby zażegany, nie było by rozbiorów Polski. No ale cóż... a wystarczyło wziąć przykład z bardziej konsekwentnych Litwinów i zgodzić się na konwersję Władysława Wazy na prawosławie.

Wielu też pewnie uważa, że to co się wydarzyło podczas Uni Lubelskiej było bez żadnej skazy i było bardzo ważnym wydarzeniem. Prawda jest taka, że Unia Lubelska została zbojkotowana przez Litwinów, zaś podczas "unii" dokonał się rozbiór Litwy z Podlasia, Wołynia, Kijowszczyzny, Bracławszczyzny, gdzie posłowie sejmików tych poszczególnych województw zdradzili Litwę. Coś na wzór polskiej Targowicy, o której jednak nie pisze się zbyt pochlebnie, więc jeśli ktoś uważa, że nie było niczego złego w rozbiorze Ks. Litewskiego, niech spróbuje porównać ten rozbiór do zdrady Targowicy na rzecz Rosji i do rozbiorów Korony Polskiej, czy było to takie dobre dla Polaków? . Litwa po utracie południowych i zachodnich województw musiała ponowić uczestnictwo w Uni Lubelskiej, by nie stracić jeszcze więcej. Przyłączenie do Polski ziem ukrainskich, doprowadziło w ciągu nastepnych kilkudziesięciu lat do kozackich powstań w XVII wieku i w efekcie utraty wschodniej Ukrainy na rzecz Rosji, gdzie Kozacy woleli zwierzchnictwo bliższych im kulturowo Rosjan, niż znienawidzonych Polaków. Jak widać Litwini byli lepsi niż Polacy, bo potrafili utrzymać ich pod swoją włądzą o wiele, wiele dłużej...

Może teraz spojrzmy na trochę bliższe czasy, czyli na okres międzywojenny. W okresie tym panowały silne nacjonalizmy, rownież i w Polsce. Piłsudski, rodowity kresowianin w 1926 roku podczas wojskowej junty przejmuje władzę w Polsce. Podczas tej małej wojny domowej, która o mało co nie rozlała się na całą Polskę, Polak strzela do Polaka, ginie kilkaset ludzi. Urzedujący prezydent Wojciechowski nie chcąc eskalacji konfliktu zrzeka się urzędu prezydenta. Władzę w Polsce przejmuje Piłsudski i Sanacja. I myślicie, że w miedzywojennej Polsce było tak fajnie i wszyscy byli patriotami? Dzisiaj, każdy z nas może w dowolny sposób krytykować prezydenta czy rząd, a wtedy, nikt nie miał odwagi nic powiedzieć złego o Piłsudskim albo o sanacyjnym rządzie. Wtedy za takie coś szło się do paki. Co aktywniejsi, nie wygodni przeciwnicy partyjni, byli wysyłani do więzieni, a potem od 1935 roku do polskiego obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej, którego de facto powstanie zatwierdził sam Piłsudski. Gdyby Piłsudski pożył trochę dłużej w Polsce takich obozów pewnie było by więcej, kto wie, może i doczekalibyśmy się prawdziwego polskiego obozu zagłady, a wszystko zmierzało w tą stronę. Podczas Sanacji, niczym dziwnym nie było pacyfikowanie strajkujących rolników, gdzie ginęli ludzie. Niektóre "chłopskie powstania" trwały nawet tygodniami. A przecież Piłsudski, chciał tylko wprowadzić w Polsce prawdziwą demokrację, bez wojujących partii, a wprowadził dyktaturę, z jedna przewodnią partią, Sanacją, coś a la polski PRL. Tak dyktaturę, no bo jak nazywa się ktoś kto siłą przejmuję władzę? I akurat w tej kwestii zgadzam się rosyjskimi politykami, że w Polsce od 1926 roku była dyktatura.

Czy ktoś z was słyszał o rządowym odbieraniu i wyburzaniu cerkwi prowadzonym w latach 20-tych i 30-tych, kiedy to apogeum tego procederu miało miejsce w 1938 roku? Polski parlament, łamiąc konstytucję i zapis o wolności wiary, zatwierdził i wprowadził w życie tzw polonizacyjno-rewindykacyjny plan odbierania majątku cerkwi prawosławnej na Podlasiu, Lubelszczyźnie i Chełmszczyźnie. Wszystko to w imię zapisu Piłsudskiego z roku 1918, gdzie stworzył nakaz przejęcia całego prawosławnego majątku w Polsce. Celem tego całego procederu, było odzyskanie przez Kościół Katolicki w Polsce, aktywnie wpierany przez rząd polski, majątku, który w czasie Polski przerozbiorowej należał do KK. Tylko, że podczas tej całej akcji odbierano ludziom, cerkwie, nie tylko te które dawniej były Kościołami, ale rownież te, które były cerkwiami od zawsze i powstały wieki przed Unią Lubelską. Podczas takich akcji, policja i wojsko, wkraczało do takiej prawosławnej wsi i wedle uznania, niszczyło na różny sposób cerkwie, paląc je, burząc, rabując i bezczeszcząc to co znajduje się w jej wnętrzach. Ludzie, którzy bronili swoich świątyń, po prostu pacyfikowano, bito kolbami, aresztowano a potem więziono. Kilkadziesiąt tysiecy osób wyznania prawosławnego za pomocą szantaży i pod groźbą represji, zmuszono do przejścia na katolicyzm, a wszystko w niby demokratycznym kraju, Protestujących przeciwko tej polityce polonizacyjnej, członków stronnictwa Ukraińskiego, bo to właśnie ono aktywnie broniło racji ludzi wyznania prawosławnego, aresztowano i zamykano m. in w polskim obozie koncentracyjnym, w Berezie Kartuskiej. To co działo się wtedy w Polsce szerokim echem odbiło się na całym świecie, w wielu krajach urządzano marsze protestacyjne na znak sprzeciwu wobec tego co robił rząd polski wobec własnych obywateli. Celem polityki Rządu Polskiego było spolszczenie i skatolicyzowanie ludzi wyznania prawosławnego zamieszkujących ówczesną Polskę na ziemiach na zachód od Bugu, w dalszej perspektywie, także na Wołyniu, czego początki można było już zaobserwować w 1937 roku, a wszystko to w niby wielonarodościowym kraju, gdzie każdy naród jest sobie równy, a tak na prawdę Polska była krajem dla Polaków i mających ograniczone prawa Białorusinów i Ukraińców, którzy w dłuższej perspektywie czasu mieli być spolonizowani. Nie wierzycie? Tak było w międzywojennej Polsce. Są na to dowody, w postaci, zapisków wystąpień polskich polityków, którzy bezpardonowo, głosili takie hasła, które potem było przegłosowywane przez Sejm. Proszę sobie przeczytać:

http://www.cerkiew19...olonizacji.html

Wytyczne te nie są wymyślone, można je znaleźć m. in w dostępnych dokumentach w archiwach WP oraz w IPN.

Tak naprawdę to co działo się w okresie międzywojennej Polski, zmierzało w stronę wojny domowej, widoczne to było pod koniec lat 30 tych, kiedy w Polsce miały miejsce ekstremistyczne zachowania, w postaci bojówek antyżydowskich, coraz silniejszych komunistycznych związków, ale też coraz bardziej nacjonalistycznego w swoim zachowaniu Rządu Polskiego. Tak, więc nawet gdyby Niemcy nie zaatakowały Polski w 1939, w Polsce w perspektywie kolejnych kilku-kilkunastu lat wybuchła by wojna domowa, spowodowana polityką Rządu Polskiego m. in wobec Ukraińców, których cierpliwość była na wyczerpaniu, zwłaszcza tych na Wołyniu, więc nie dziwcie się że na Wołyniu w 1943 roku doszło do tego co się stało. Choć z tego miejsca potępiam tamte wydarzenia, bo nie są one usprawiedliwieniem tego co zaznali od Polaków, to jednak były odbiciem m. in tego co się działo w międzywojennej Polsce, w relacji Polaków i Ukraińców., zaś Niemcy wykorzystali antypolskie nastroje Ukraińców wobec Bogu ducha winnym zwykłym Polakom, którzy nierzadko byli ich sąsiadami... Zło nigdy nie będzie usprawiedliwieniem dla zła. Gdy ludzie to zrozumieją, może wtedy nareszcie coś się zmieni w naszych relacjach z innymi ludźmi.

Jeśli kogoś obraziłem, to przepraszam. Podszedłem do sprawy w sposób bardziej krytyczny wobec Polaków, ale to tylko dlatego by uświadomić, że Polacy nie są bez winy i że nic nie dzieje się bez powodu, także wspomniana Rzeź Wołyńska. Duże znaczenie ma też to, że tak naprawdę Polak, nie dowie się, na lekcjach historii, że jego kraj coś zrobił źle. Nigdy w życiu. Gdyby było inaczej, wielu Polaków podchodziło by do swojej historii w sposób racjonalny, a nie stronniczy i wmuszony w nich, w szkole podstawowej czy średniej. Każdy przy ocenie kogoś widzi tylko swoje racje, nie potrafiąc spojrzeć na siebie i innych z różnych perspektyw. Spojrzenie, które pomogłoby nam uniknąć osądzania i szafowania wyrokami, wobec innych, no właśnie... cudzych zawsze osądzamy surowiej niż swoich, może dlatego że uważamy się za lepszych, ale czy słusznie?

#14 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 październik 2009 - 01:38

CYTAT(Gość @ 20.09.2009, 14:52:46) <{POST_SNAPBACK}>
Czyżby greko-katoliki zafundowali ten straszny los rzymskim-katolikom ? o przyczynach nic nie wspomina się ? o morderstwach wykonanych przez naszych rodaków też nie napisano ?, a w ogóle to Wołyń jest niepoprawny politycznie, więc cicho sza. Teraz na poprawny politycznie jest Katyń. Ludzie ludziom zgotowali to sobie. Żal.

Jakie przyczyny?! Jakie morderstwa ze polskiej strony? Wiśniowiecki 3 wieki temu? Bereza Kartuzka?... 60tys.istnień ludzkich w 2 miesiące. Tam była rzeź (a rzeż to za mało powiedziane!). Nawet niemcy się bali wchodzić. ps.Masz racje, że to "jest niepoprawne politycznie" o tym mówić, bo lepiej non-stop o Katyniu i teraz, na czsie o Popiełuszce.

#15 ~rezerwista~

~rezerwista~
  • Goście

Napisano 21 październik 2009 - 17:00

Kola!
Masz rację, tak było! Przypomnę tylko, że podany przez Ciebie przykład, to JEDYNY taki przypadek w relacjach pomiędzy podziemiem niepodległościowym a mniejszością białoruską. Chwal Boga, że tylko na tym się skończyło. Zobacz, co działo się na południu. Tam w jednej wsi z rąk polskiej partyzantki ginęło prawie tylu Ukraińców, co wszystkich Białorusinów u nas po 1944 r. Nie dostrzegasz żadnej różnicy?
Z drugiej strony bądź łaskaw pamietać o tym, co się działo na kresach po 17 września 1939 r. w stosunku do żołnierzy WP. Tylko nie używaj tego eufemizmu: "rozbrajanie". Tak, rozbrajano ich, ale bardzo cęsto był to wstęp do rabunków i mordów! Inna sprawa, że wielu z nich wracało bez broni, byli więc całkowicie BEZBRONNI. Zatłuczeni kołkami, zakłuci widłami, niekiedy w czasie snu. Za co? Za to, że mówili innym językiem niż ich oprawcy? Za to, że inaczej wyznawali TEGO SAMEGO Boga? W imię CZEGO tak się działo? Nie mów mi tylko, że byli oni uosobieniem państwa polskiego. Czy byli to politycy, bankierzy, generałowie? Nie! Najczęściej byli to prości ludzie: chłopi i robotnicy (rolni też!). Teraz nawet nie wiadomo, gdzie są pochowani. Hermetyczne, zamknięte środowiska. Nikt nic nie wie. Nikt, czyli obcy, bo "swoi" wiedzą! Niektórzy z oprawców wstępując do bezpieki po 1944 r. chwalili się przynależnością do rozmaitych "komitetów rewolucyjnych"! Pilnowali porządku, zbierali broń, wystawiali warty. Pierdu, pierdu... .
Wiadomo też, że w 1939 r. wielu żołnierzy zdołało ujść oprawcom. Jak sądzisz, dlaczego później byli tak jednoznacznie zdecydowani w stosunku do mniejszości narodowych? Pomyśl o tym! Chociaż trochę, to przecież nie boli!
Moj dziadek w 1939 r. wrócił do domu pieszo, znad granicy rumuńskiej. NIGDY w życiu NIKOMU nie mówił co wówczas przeżył i widział. Ja dopiero niedawno poznałem, co wówczas się tam działo. On przeżył. Dlaczego? Domyśl się człowieku!


#16 ~BURY~

~BURY~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2010 - 17:02

CYTAT(KOLA @ 20.09.2009, 18:02:40) <{POST_SNAPBACK}>
katoliki czy c\wiecie że:
28 stycznia 1946 żołnierze kpt. Rajsa dotarli do wsi Łozice, gdzie postanowili odpocząć. Natknęli się tam na grupę około 40 furmanów ze wsi Orla, którzy jechali do Puszczy Białowieskiej po drewno. Po selekcji, uwolniono chłopów z najgorszymi zaprzęgami. Pozostali pełnić mieli rolę transportu oddziału. Przestraszeni chłopi nie protestowali, gdy pod eskortą nakazano im wyruszyć w kierunku Hajnówki. W drodze ?Bury? uwolnił wszystkich furmanów narodowości polskiej, zaś narodowości białoruskiej nakazał rozstrzelać. W Hajnówce żołnierze "Burego" złapali i rozbroili milicjanta oraz trzynastu oficerów Armii Czerwonej (w tym 1 podpułkownik), dwaj żołnierze radzieccy zostali zabici a dwaj ranni. Oddział szybko opuścił Hajnówkę i skierował się w okolice Bielska Podlaskiego. Następnego dnia zaatakowane zostały wsie Zaleszany i Wólka Wygonowska, gdzie rozstrzelano 16 osób, w tym kobiety i dzieci. Dnia 30 stycznia 1946 r. w lesie koło wsi Puchały Stare rozstrzelano 31 furmanów (1 przeżył). W dniu 2 lutego oddział "Burego" spalił wsie Zanie, zabijając 24 osoby, i Szpaki (9 osócool.gif[2], zabijając także kobiety i dzieci. Według niektórych opinii czystki etniczne Bury przeprowadzał za cichą zgodą lokalnych władz PPR, które liczyły na skutek w postaci masowego exodusu Białorusinów[3].

III Wileńska Brygada NZW została rozproszona i częściowo rozbita przez KBW 30 kwietnia 1946. W listopadzie tego roku kpt. Rajs otrzymał urlop organizacyjny i wyjechał najpierw do Elbląga, a w marcu 1947 do Karpacza, gdzie jego podwładny z okresu wileńskiego załatwił mu pracę w urzędzie gminy. Po kilku miesiącach kupił pralnię, którą prowadził wraz z żoną. W dniu 17 listopada 1948 został aresztowany przez UB. W śledztwie podał miejsce pobytu swojego zastępcy, ppor K. Chmielowskiego "Rekina", oskarżając go również niezgodnie z prawdą o dokonanie pacyfikacji wsi białoruskich i rozstrzelanie funkcjonariuszy UBP i MO pod Brzozowem. Na pokazowym procesie w białostockim kinie "Ton" został skazany w dniu 1 października 1949 na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1950 w Białymstoku. Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowa



#17 ~Adam~

~Adam~
  • Goście

Napisano 06 maj 2012 - 12:12

Kto na kogo napadł? Polacy na Ukraińców? nie! Ukraińcy wymordowali Polaków? Dlatego, że im cerkwie zburzyli?
Miedzy zburzeniem cerkwi z zarzynaniem człowieka jest duży przedział-prawda? Tak się składa, że to nie Polacy naciągali na sztachety Ukraińców? Połowali ludzi też nie Polacy. Pojednanie-tak, ale zacznijcie mówić-tak zrobiliśmy to. Popełniliśmy straszne zbrodnie. Trzeba mówić prawdę.Co wy o cerkwiach? Gdzie cerkiew a gdzie morderstwo?

#18 ~prawda~

~prawda~
  • Goście

Napisano 06 maj 2012 - 21:16

OT DURNIE do dyskusji się dobrali. Matoły Wołyń był PRAWOSŁAWNY a nie GREKOKATOLICKI ( jak Galicja Wschodnia czyli Lwów, Stanisławów, Tarnopol które były pod zaborem austryjackim a Wołyń rosyjskim ). W Galicji Wschodniej też działy się straszne rzeczy ale na mniejszą skalę i mimo wszystko nie tak okrutne. Na Wołyniu Polacy stanowili niespełna 20 % mniejszość a w Galicji Wschodniej było ich mniej więcej po równo z Ukraińcami. Na Wołyniu mordowano ludzi dla rabunku i gwałtu a głównie dla ziemi a nie dla wiary czy ukraińskiego nacjonalizmu. Chłop wołyński miał gdzieś Ukrainę ale nie to że mógł pohulać u Lacha i zagarnąć ziemię pomordowanych. M.in. dla tego mordowano wszystkich od starców po dzieci w kołysce żeby nie było komu upomnieć się w przyszłości. Nacjonalistami byli przywódcy i agitatorzy oraz 5 tysięcy uzbrojonych i wyszkolonych przez Niemców ukraińskich policjantów którzy najpierw wymordowali tamtejszych Żydów, a po przeiściu do UPA stanowili podstawową siłę UPA bojówek. Polacy zresztą po okresie zaskoczenia szybko się zreorganizowali w oparciu o najwięlksze skupiska tworząc samoobrony. Wkrótce stworzyli 27 dywizję AK 6500 żołnierzy z lekką artylerią. Banderowcy nigdy nie stworzyli choć zbliżonego liczebnie oddziału. Gdy zresztą w wyniku oddania tych ziem Stalinowi i repatriacji ocalonych Polaków - UPA na Wołyniu zaczęła mordować się pomiędzy sobą podzieliwszy się na dwie konkurujące grupy. Z własnych rąk padło setki banderowców, resztę dokończyli Sowieci.

#19 ~m.in.o prawoslawnych w AK~

~m.in.o prawoslawnych w AK~
  • Goście

Napisano 06 maj 2012 - 21:19

Co do stosunków Prawosławno- Katolickich na Podlasiu i akcji kapitana Burego. Nigdy pomiędzy nami nie doszło do jakiś strasznych i nieodwracalnych krwawych zatargów. Dziękujmy za to Bogu. Prawda jest taka że wielu prawosławnych w i po 39 zachowało się podle i skandalicznie wobec ludności katolickiej i państwa polskiego. Na przykład Burego z resztką oddziału w 39 także rozbroili białorusini, wcześniej ponoć wrzucając granat do biedki z rannymi żołnierzami polskimi ( mogli być wśród nich przecież i prawosławni )Zapamietał to na całe życie. W 44 sytuacja się ponowiła katolicy do lasu prawosławni do UB i PPR. Nie zawsze tak było w V wileńskiej Łupaszki służyli prawosławni ale przybyli ze wschodu u Burego zresztą jednym z dwu jego zastępców też był prawosławny por. Włodzimierz Kuroczkin ps "Leśny" ( zginął w walce z NKWD w lutym 46 )W Nowogródzkiem tamtejsze AK w niektórych oddziałach miało do 40 % prawosławnych. Ostatni dowódca AK na Kresach por. Anatol Radziwonik też był prawosławny. Jeszcze w początkach 1949 r. podlegało mu około 100 partyzantów. Poległ w maju 49 tego roku ( 5 lat po wkroczeniu sowietów )z kilkunastoma ludźmi po przebiciu się przez trzy pierścienie obławy a zginą na czwartym. Z takich ludzi trzeba brać przykład.
Generalnie co do postawy ludności prawosławnej im bliżej sowietów i ich rodiny tym większa wierność Polsce im dalej tym wiekszy entuzjazm i służba dla nowego okupanta. A Podlasie leżało na krańcach zamieszkania ludności prawosławnej w II RP. Rajd Burego był krwawy a nawet zbrodniczy ale to był pojedyńczy taki przypadek. Przypadek który nie wziął się z sufitu tylko z konkretnej postawy większości ludności prawosławnej na podlasiu. Wybaczmy więc sobie winny bo żyliśmy i będziemy żyć tu razem. I przeważnie bywało dobrze lub przynajmniej znośnie.
Chwała Bohaterom

#20 ~Soso~

~Soso~
  • Goście

Napisano 09 październik 2012 - 19:32

czytam wasze komentarze i za głowę się łapię. W porządku rozumiem że Polacy nie są bez winy, ale nie można, nie wolno wręcz usprawiedliwiać tamtych morderców, katów. Powiedzcie mi czym zawiniło jeszcze nie narodzone dziecko, albo mały niemowlak wbity na pal i wykrwawiający się pomału umierający w niewiarygodnym cierpieniu? Poczytajcie sobie:http://wolyn1943.eu....l/artykuly.html



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych