Witam.
Wczoraj wieczorem wracając od rodziny potrąciłem psa który wbiegł mi pod auto. Pogoda brzydka, mokro, ślisko, piesek ciemnej maści średniej wielkości. Prędkość około 35-40 km/h. Zobaczyłem w lusterku że leży i nie może wstać. Właściciel podszedł i wziął go na ręce. Wjechałem na parking, jedyne wolne miejsce było za zakrętem, zamknąłem auto i z synem poszedłem zobaczyć co z psiakiem. Byłem w lekkim szoku bo nigdy nie potrąciłem żadnego czworonoga, a mam na koncie jakieś 800-900 tys. kilometrów po całej europie. Na miejscu zdarzenia nie było już nikogo. Żadnych śladów krwi zwierzątka. Mam nadzieję że psiak wyjdzie z tego, choć wyglądało to nieciekawie. Mam cholerne wyrzuty sumienia mimo tego że nie było w tym mojej winy. Sprawiłem że ktoś cierpi i to mi nie daje spokoju. Żona widząc to jak się z tym czuję zaproponowała mi żeby zrobić jakiś przelew na konto azylu dla zwierząt. To chyba dobry pomysł. OPIEKUNOWIE!!! Dbajcie o swoje czworonogi bo to one cierpią najbardziej a nie są niczemu winne.
P.S.
Współczuję wszystkim którzy stracili w ten sposób swoich czworonożnych przyjaciół.
Sam miałem psiaka którego potrącił samochód (z mojej winy!!!).
Potrącenie pieska
Rozpoczęty przez
~Daro~
, gru 27 2011 10:26
4 odpowiedzi w tym temacie
#1 ~Daro~
Napisano 27 grudzień 2011 - 10:26
#2 ~Gość~
Napisano 27 grudzień 2011 - 12:59
Zrobiłem oględziny auta. Ślady wskazują że psiak uderzył w drzwi kierowcy i przetoczył się po całym boku samochodu. Na szczęście nie trafił pod koła. Mam nadzieję że będzie dobrze (z pieskiem oczywiście). Mimo to humor mi się nie poprawił. Bardzo lubię wszystkie zwierzaki i z tego co widzę, one mnie też więc jest to dla mnie w pewnym sensie tragedia.
P.S.
Mam w nosie to czy ktoś powie o mnie coś złego, chciałem tylko pokazać że nie wszyscy kierowcy nie mają serca i sumienia, są tacy którzy jeszcze długo będą pamiętali o takim zdarzeniu.
P.S.
Mam w nosie to czy ktoś powie o mnie coś złego, chciałem tylko pokazać że nie wszyscy kierowcy nie mają serca i sumienia, są tacy którzy jeszcze długo będą pamiętali o takim zdarzeniu.
#3 ~gość (ówa)~
Napisano 28 grudzień 2011 - 09:22
Jesteś bardzo w porządku, super, że są jeszcze tacy ludzie, którzy martwią się nie tylko o własny samochód, ale o życie potrąconego zwierzaka, bez względu na to czyja była wina, że znalazł się on pod kołami.
Mam nadzieję, że rzeczywiście psu nic się nie stało.
Ostatnio widziałam jak auto potrąciło przebiegającą przez jezdnię suczkę. Kierowca nie mógł jej zobaczyć, bo wybiegła zza aut po drugiej stronie ulicy. Też wyglądało to źle, ale przekoziołkowała i pobiegła jak szalona dalej. Dałam szybko ogłoszenie na bialystokonline, że taki fakt miał miejsce (sunia była w obroży), po 2 godzinach otrzymałam podziękowanie za "cynk", bo dzięki temu właściciel odnalazł psinę, która zginęła mu dzień wcześniej w innej dzielnicy. Wszystko skończyło się dobrze:).
Mam nadzieję, że rzeczywiście psu nic się nie stało.
Ostatnio widziałam jak auto potrąciło przebiegającą przez jezdnię suczkę. Kierowca nie mógł jej zobaczyć, bo wybiegła zza aut po drugiej stronie ulicy. Też wyglądało to źle, ale przekoziołkowała i pobiegła jak szalona dalej. Dałam szybko ogłoszenie na bialystokonline, że taki fakt miał miejsce (sunia była w obroży), po 2 godzinach otrzymałam podziękowanie za "cynk", bo dzięki temu właściciel odnalazł psinę, która zginęła mu dzień wcześniej w innej dzielnicy. Wszystko skończyło się dobrze:).
#4 ~Daro~
Napisano 29 grudzień 2011 - 17:39
Ufff. Jest ok, widziałem dziś tego psiaka na spacerze. Jest cały i zdrowy. Tym razem był na smyczy.
#5 ~gość (ówa)~
Napisano 30 grudzień 2011 - 11:25
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
użytkowników, gości, anonimowych


Zgłoś do usunięcia








