Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

niby wykfalifikowana

praca studia wyksztalcenie nauczyciel angielski polski rynek pracy

10 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Karolina~

~Karolina~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 15:19

Mam 24 lata. Wychowalam sie w Stanach Zjednoczonych. Tam skonczylam dwa lata studiow i otrzymalam Associates Degree. Jescze dwa lata i skonczylabym licencjat, ale ze wzgledu na kosmiczne ceny dalszego wyksztalcenia postanowilam wrocic do Polski. Na Jagielonskim przyjeli mnie na anglistyke ale na pierwszy rok...zgodzilam sie. Obecnie jestem na trzecim roku. W miedzy czasie zrobilam certykifat nauczycielski Cambridge (tak zwany CELTA) i pracowalam w prywatnej szkole jezykowej jako nauczyciel zastepczy i dajac prywatne lekcje angielskiego. W miedzy czasie dostawalam jakies zlecenia na tlumaczenia. Do magistra jeszcze niecale 3 lata, a rachunki za mieszkanie sa bardzo wysokie. Nie moge polegac na korepetycjach poniewaz zbyt duzo ludzi przetawia lekcje i moj grafik calkowicie sie plącze...Jestem zalamana i nie wiem za jaka prace sie wziasc. Chcialabym pracowac z dziecmi ale nie wiem jakie sa do tego wymagania. Znam trzy jezyki (polski, angielski i hiszpanski) jestem kreatywna i dynamiczna, ale widocznie nie ta tyle zeby jakos normalnie zarabiac. Bardzo prosze o rade kogos kto sie orientuje. Prosze tylko nie pisac rad typu "praca w Biedronce" poniewaz kreci mnie praca umyslowa i gdyby nie brak papierow, nie mialabym z nia problemu.

 



#2 ~Karolina~

~Karolina~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 15:21

Mam 24 lata. Wychowalam sie w Stanach Zjednoczonych. Tam skonczylam dwa lata studiow i otrzymalam Associates Degree. Jescze dwa lata i skonczylabym licencjat, ale ze wzgledu na kosmiczne ceny dalszego wyksztalcenia postanowilam wrocic do Polski. Na Jagielonskim przyjeli mnie na anglistyke ale na pierwszy rok...zgodzilam sie. Obecnie jestem na trzecim roku. W miedzy czasie zrobilam certykifat nauczycielski Cambridge (tak zwany CELTA) i pracowalam w prywatnej szkole jezykowej jako nauczyciel zastepczy i dajac prywatne lekcje angielskiego. W miedzy czasie dostawalam jakies zlecenia na tlumaczenia. Do magistra jeszcze niecale 3 lata, a rachunki za mieszkanie sa bardzo wysokie. Nie moge polegac na korepetycjach poniewaz zbyt duzo ludzi przetawia lekcje i moj grafik calkowicie sie plącze...Jestem zalamana i nie wiem za jaka prace sie wziasc. Chcialabym pracowac z dziecmi ale nie wiem jakie sa do tego wymagania. Znam trzy jezyki (polski, angielski i hiszpanski) jestem kreatywna i dynamiczna, ale widocznie nie ta tyle zeby jakos normalnie zarabiac. Bardzo prosze o rade kogos kto sie orientuje. Prosze tylko nie pisac rad typu "praca w Biedronce" poniewaz kreci mnie praca umyslowa i gdyby nie brak papierow, nie mialabym z nia problemu.

Przez papiery mam na mysli dyplom ukonczenia studiow magisterskich



#3 ~words modernin~

~words modernin~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 16:20

Podsumujmy:

 

1. Masz papierek z amerykańskiego odpowiednika szkoły policealnej. Niestety, nie wiemy na jakim kierunku;

 

2. Jesteś obecnie studentką, która zrobiła sobie certyfikat CELTA, który to jest certyfikatem absolutnie podstawowym i nie wymaga w zasadzie jakiegokolwiek przygotowania merytorycznego;

 

3. Mimo tego, że jesteś studentką filologii, nie potrafisz poprawnie napisać "w międzyczasie";

 

4. Popracowałaś trochę (nie wiemy ile to jest to "trochę", ale raczej niewiele) jako nauczycielka - a raczej wykładowca - na zastępstwo, chałturzysz na korepetycjach, a od wielkiego dzwonu na tłumaczeniach.

 

Niestety, ja nie ma dla ciebie innej rady, niż "popracować w Biedronce", ponieważ nie masz na dzisiaj w zasadzie żadnych kwalifikacji, ani doświadczenia zawodowego. Niestety, po studiach również nie licz na zbyt wiele, a to dlatego, że takich jak ty - studentów filologii angielskiej - jest w tym mieście, województwie, kraju na pęczki.

 

Obawiam się, że lata spędzone w Stanach Zjednoczonych odcisnęły na tobie piętno w postaci przeświadczenia o własnej wyjątkowości, wtłaczanego do głów małych Jankesów od pierwszych dni po urodzeniu. Niestety, przeświadczenie to ma mało wspólnego z rzeczywistością - po prostu, mimo że wydaje ci się inaczej, to tak naprawdę nie masz się czym pochwalić i odróżnić od innych osób w twoim położeniu.



#4 ~oIsntry takes~

~oIsntry takes~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 16:31

Wlasnie takiej odpowiedzi sie spodziewalam. Zdaje sobie sprawe ze swojego zlego polozenia, a mniemanie o sobie mam nizsze niz sie ci wydaje. (czyzby to byl w Polsce atut?) Prosze o konstruktywne odpowiedzi. Sprowadzenie na ziemie oczywiscie pomaga, ale nie jest zadna rozsadna radą.

 

 



#5 ~rerr~

~rerr~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 19:02

Podsumujmy:

 

1. Masz papierek z amerykańskiego odpowiednika szkoły policealnej. Niestety, nie wiemy na jakim kierunku;

 

2. Jesteś obecnie studentką, która zrobiła sobie certyfikat CELTA, który to jest certyfikatem absolutnie podstawowym i nie wymaga w zasadzie jakiegokolwiek przygotowania merytorycznego;

 

3. Mimo tego, że jesteś studentką filologii, nie potrafisz poprawnie napisać "w międzyczasie";

 

4. Popracowałaś trochę (nie wiemy ile to jest to "trochę", ale raczej niewiele) jako nauczycielka - a raczej wykładowca - na zastępstwo, chałturzysz na korepetycjach, a od wielkiego dzwonu na tłumaczeniach.

 

Niestety, ja nie ma dla ciebie innej rady, niż "popracować w Biedronce", ponieważ nie masz na dzisiaj w zasadzie żadnych kwalifikacji, ani doświadczenia zawodowego. Niestety, po studiach również nie licz na zbyt wiele, a to dlatego, że takich jak ty - studentów filologii angielskiej - jest w tym mieście, województwie, kraju na pęczki.

 

Obawiam się, że lata spędzone w Stanach Zjednoczonych odcisnęły na tobie piętno w postaci przeświadczenia o własnej wyjątkowości, wtłaczanego do głów małych Jankesów od pierwszych dni po urodzeniu. Niestety, przeświadczenie to ma mało wspólnego z rzeczywistością - po prostu, mimo że wydaje ci się inaczej, to tak naprawdę nie masz się czym pochwalić i odróżnić od innych osób w twoim położeniu.

ale pojechałaś po koleżance. koleżanka zna 2 języki obce więc ma atuty , polski słabo się przydaje.  



#6 ~12345~

~12345~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 20:15

Proponuje by wracala tam skąd jest. Więcej miejsca będzie na rynku pracy. A srajacych wyżej niż tyłek mających mamy od groma nie potrzeba więcej.

#7 ~10 lat w Londynie~

~10 lat w Londynie~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 20:16

Ja poradze inaczej :)

Szukaj meza a nie pracy....



#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 20:26

wspaniale, wyrafinowane i dobrze poinformowane odpowiedzi. dziekuje wszystkim za pomoc. nastepnym razem bede sie trzymac daleko od takich "forum" bo widze ze to tylko strara czasu. Coz...polak polakowi potrafi napluc, lepiej juz chyba wroce do tych Stanow, a wy podkopujcie sobie dolki pod soba. Do widzenia.



#9 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 21:13

masz rację że szybciej znajdziesz dobrą prace w stanach niż w Polsce, jeszcze nie zauważyłaś że ten kraj i ludzie tu żyjący są przegrani? wracaj tam skąd przyjechałaś a dobrze na tym wyjdziesz a sentymenty do Polski odstaw na bok bo one ci jeść nie dadzą.



#10 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2013 - 22:59

masz rację że szybciej znajdziesz dobrą prace w stanach niż w Polsce, jeszcze nie zauważyłaś że ten kraj i ludzie tu żyjący są przegrani? wracaj tam skąd przyjechałaś a dobrze na tym wyjdziesz a sentymenty do Polski odstaw na bok bo one ci jeść nie dadzą.

 

tam tez jest bieda, czasy Ameryki i prosperity sie dawno skonczyly. Pozatym to co zydostwo zrobilo i tam wyrabia to Ameryka bylaby ostatnim krajem do ktorego bym chcial jechac, w ktorym bym chcial zyc i funkcjonowac. To nie Ameryka a Izrael 2.



#11 ~bhj~

~bhj~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2013 - 15:51

Mam 24 lata. Wychowalam sie w Stanach Zjednoczonych. Tam skonczylam dwa lata studiow i otrzymalam Associates Degree. Jescze dwa lata i skonczylabym licencjat, ale ze wzgledu na kosmiczne ceny dalszego wyksztalcenia postanowilam wrocic do Polski. Na Jagielonskim przyjeli mnie na anglistyke ale na pierwszy rok...zgodzilam sie. Obecnie jestem na trzecim roku. W miedzy czasie zrobilam certykifat nauczycielski Cambridge (tak zwany CELTA) i pracowalam w prywatnej szkole jezykowej jako nauczyciel zastepczy i dajac prywatne lekcje angielskiego. W miedzy czasie dostawalam jakies zlecenia na tlumaczenia. Do magistra jeszcze niecale 3 lata, a rachunki za mieszkanie sa bardzo wysokie. Nie moge polegac na korepetycjach poniewaz zbyt duzo ludzi przetawia lekcje i moj grafik calkowicie sie plącze...Jestem zalamana i nie wiem za jaka prace sie wziasc. Chcialabym pracowac z dziecmi ale nie wiem jakie sa do tego wymagania. Znam trzy jezyki (polski, angielski i hiszpanski) jestem kreatywna i dynamiczna, ale widocznie nie ta tyle zeby jakos normalnie zarabiac. Bardzo prosze o rade kogos kto sie orientuje. Prosze tylko nie pisac rad typu "praca w Biedronce" poniewaz kreci mnie praca umyslowa i gdyby nie brak papierow, nie mialabym z nia problemu.

niby wykwalifikowana, a słowo wykwalifikowana pisze przez "f" :)





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: praca, studia, wyksztalcenie, nauczyciel, angielski, polski rynek pracy

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych